Poznajmy Srula Cukerkranca!

Część naszych Czytelników miała już przyjemność poznać na forum „Wolnej Polski” niezwykle sympatycznego i uroczego żyda (innych przecież nie ma) w utworze pt. „Sylwester u Cukerkranca”.

http://wolna-polska.pl/wiadomosci/personatus-antichristos-srul-cukerkranc-2015-02

Ten altruista i filantrop (dla wrogów Polski i Polaków) ma typowy życiorys dla tysięcy żydów zamieszkujących Warszawę. Te życiorysy są niemal identyczne, jakby odbijane na powielaczu. Podobne mają tatusiowie prezydenta Stolzmana, Michała Boniego, Marka Borowskiego i innych „naszych” polityków, oraz ich małżonek. Różnią się tylko numerem antychrysta (PESEL) i drobnymi szczegółami.

——-                 a8-e1438513268387

Rodzice uratowani z holokaustu, który zgotowali im niemieccy Chazarzy nienawidzący wschodnich aszkenazyjczyków, prawie tak samo jak Słowian. Tate i mame Cukerkranca uratowała ryzykując życie biedna polska rodzina, która ich całą wojnę ukrywała i dzieliła się ostatnią kromką chleba.

Natychmiast po „wyzwoleniu”, tate Srulka znalazł zaszczytną posadę w Urzędzie Bezpieczeństwa, gdzie z ogromnym zapałem i poświęceniem zrywał paznokcie wrogom ludu, imperialistycznym szpiegom i „bandytom” z NSZ i AK. Chętnie również łamał żebra, wybijał zęby, systematycznie gwałcił przesłuchiwane dziewczęta i stosował inne, wymyślniejsze metody perswazji, nakłaniając elementy antysocjalistyczne do przyznania się popełnienia wyssanych z żydowskiego palucha „przestępstw”. Był pracowity, toteż szybko awansował. Przy okazji spowodował aresztowanie młodego Kowalskiego, który ujawnił się jako żołnierz AK.

W wyniku wspomagania śledczych przez Aarona Cukerkranca i perswadowanie Kowalskiemu, by ujawnił kolegów z oddziału i przyznał się do wyimaginowanych przestępstw, Polak bity metalowym prętem po głowie, dostał krwiaków na mózgu i już nie zdążył przyznać się do niczego, a tym bardziej nie sypnął kolegów. Tak, tak – chodzi o Kowalskiego z tej rodziny, która Aarona ukrywała.

Po fakcie zakatowania AK-owca Aaron został z UB wydalony. Nie chodziło o sam fakt mordu, bo była to codzienna praktyka, ale Różańskiemu chodziło o uzyskanie jakiś innych ważnych informacji. Jednakże Berman wydał tajną dyrektywę, która mówiła że żyd zwolniony z pracy za jakieś przestępstwo, może być tylko awansowany,. W najgorszym przypadku przeniesiony na równorzędne stanowisko. Jest to fakt historyczny, a dyrektywa Bermana od 1989 r. znowu obowiązuje. Dlatego obecnie każdy zdymisjonowany minister za udział w aferze gospodarczej, (wszystko jakiego rządu), dostaje wór banknotów jako odprawę i szybko zostaje prezesem spółki z kominowym wynagrodzeniem. Dlatego kierownictwo partii uznało dotychczasowe zasługi Cukerkranca i wysłano go na kilkumiesięczny kurs prokuratorów, który mimo ledwo ukończonych 4 klas powszechniaka, ukończył celująco. Został podobnie jak brat Michnika prokuratorem wojskowym, gdzie miał wspaniałe wyniki i dalej błyskawicznie awansował.

Przed wojną rodzina Cukerkranców nie znaczyła nic. Zajmowali się drobnym handlem na warszawskim Kercelaku, klepiąc biedę. (Dlatego szczególnie perfidnym kłamstwem żydowskim jest, że Polacy jeśli już ukrywali żydów, to za pieniądze). Ale po wojnie, to co innego. Na polecenie Bermana stary Cukerkranc zmienił nazwisko i już jako „Polak”, dostał się do „elity”. Srul bez kłopotów jako student I roku UW dostał paszport i jeździł sobie po całej Europie. Tate pułkownik fundował.

W 1968 r. Srulek został spałowany podczas rozruchów marcowych, ale rodzina nie skorzystała z ucieczki na Zachód, jak inni obawiający się odpowiedzialności karnej za popełnione na narodzie polskim zbrodnie. Tym bardziej nie wyjechali do Izraela, bo tam musieliby w miarę uczciwie pracować, a Srul dostałby powołanie do wojska. Aj, waj, a to niebezpieczne jest!

Żydzi, którzy w Polsce zostali, założyli organizację syjonistyczną o doskonale zorganizowanych strukturach. Głównym ich założeniem było doprowadzenie do ogólnopolskiego buntu robotników, ponowne przejęcie władzy, a następnie zrabowanie majątku narodowego Polaków. Kiedy to się już dokona, przejąć cały kraj na własność, sprowadzić dodatkowo kilka milionów żydów i powołać do życia nowy Izrael na ziemiach polskich, gdzie będą panami życia i śmierci zniewolonych Polaków. Polacy już jako niewolnicy będą wykorzystywani do najgorszych prac i usługiwać żydowskim „nadludziom”, zgodnie z naukami Talmudu. Część tego planu rozłożonego na dwa pokolenia już jest zrealizowana.

Po Kanciastym Stole, przed Srulem Cukerkrancem otworzyła się niezwykła kariera finansowa. Brał udział w wielu „prywatyzacjach”. Chazarscy pobratymcy Srula doprowadzali zakłady przemysłowe w stan upadłości, a prężny żyd za bezcen przejmował aktywa wraz z gruntem. W latach dziewięćdziesiątych wraz z wiceministrem MSW i kilkoma przedstawicielami ówczesnych najwyższych władz, organizował piramidy finansowe, zdobywając pierwsze miliardy i doprowadzając tysiące Polaków do ruiny. Taka działalność jest na całym świecie przestępstwem kryminalnym, w Polsce nie. No bo przecież, jak powiedział minister MSW, pierwszy milion należy ukraść. Tak jak właśnie zmarły Kulczyk, który chcąc zdobyć przychylność starszych braci w lichwie, dołożył się do budowy Muzeum Żydów Polskich, oraz do innych przedsięwzięć podobnego typu.

Do chwili obecnej Srul jeszcze nie zajął się oficjalnie polityką. Nie ma na to czasu, woli unikać rozgłosu i robić dobre interesy. Bo Polska, to najlepszy interes Jest! Po co ma zajmować się polityką, skoro ma do tego ludzi. To „politycy” muszą reprezentować jego interesy i dla niego pracować, bo on wykłada pieniądze na kampanię wyborczą i on ich sowicie opłaca. W Sejmie przeforsuje każdą korzystną dla siebie ustawę. Kumpel i rodak Cukerkranca, wygadał się kiedyś, że ustawa w Sejmie kosztuje 30 mln. zł. To dla Srula tyle, co dla polskiego bezrobotnego kupić kajzerkę. Tak więc „politycy”, to urzędnicy Cukerkranca!

Ostatnio biznesmen „odzyskuje pożydowskie mienie”. Jako „spadkobierca” przejmuje kamienice w Warszawie, Krakowie , Kaliszu, Lublinie, praktycznie we wszystkich polskich miastach. A odbywa się to tak: Najpierw lokatorzy zostają przeniesieni do lokali zastępczych, później przeprowadza się gruntowny remont budynku z budżetu miasta lub gminy, często pod okiem konserwatora zabytków. Konserwator dba, by wszystkie elementy architektoniczne, łącznie z drobiazgami o charakterze artystycznym, odzyskały pierwotny wygląd. A gdy wszystko już lśni i pachnie nowością, pojawia się Cukerkranc ze swoim adwokatem i „udowadnia” iż jest spadkobiercą. Jeszcze żaden sąd mu się nie sprzeciwił, a sprawa jest załatwiana od ręki.

W podobnych sprawach, Polacy mający niezbite dowody swojej własności, latami muszą chandryczyć się w sądach i urzędach, a skutek nie zawsze bywa pozytywny. Czasem odzyskują ruiny nieruchomości, lub jej część, a czasem nie odzyskują jej nigdy. Jako ciekawostkę podam fakt, że osobiście znam pewnego polskiego arystokratę, który czasem bywa na łamach „Wolnej Polski”, a który odzyskał pałac na Białorusi. Chyba ma szczęście, że majątek został na Kresach, bo ten przebrzydły Łukaszenka zwrócił mu część własności bez większych problemów!

Taka jest nasza smutna rzeczywistość stworzona przez demony władzy ustawodawczej i sądowniczej. I gwarantuję, że dla nas Polaków na lepsze nic się nie zmieni. Może być i będzie tylko gorzej. Co więc mamy robić? Ano pozostał nam śmiech. Bo satyra zawsze podtrzymywała na duchu Polaków w najtrudniejszych chwilach naszej historii.

Podczas okupacji hitlerowskiej śpiewano zakazane piosenki. Za okupacji sowieckiej, Polacy opowiadali sobie dowcipy, w których okupant, lub nasz partyjniak był stroną wyszydzaną. Teraz, podczas okupacji żydo-masońskiej ja będę starał się Was rozśmieszać. Napisałem wierszem sporo satyr, znakomicie oddających naszą rzeczywistość, z których jedna jest w sposób genialny zilustrowana przez Waldemara Kastę. Kilka zostało już opublikowanych na forum „Wolnej Polski”, inne muszę przepisać. Niestety w Polsce na ponad 10 000 różnych wydawnictw, nie znajdzie się ani jedno, które podejmie się wydania ich drukiem. Dlatego od czasu do czasu napiszę coś o Cukerkrancu, przedstawiając naszego nowego okupanta tak, jak na to zasługuje. A więc zaczynamy!

SEN CUKERKRANCA

Po wielkiej balandze w Pałacu Prezydenckim, z okazji zaprzysiężenia nowego pana prezydenta Andrzeja Dudy, Srul Cukerkranc odbierając zapewnienia o przyjaźni i lojalności, upił się ze szczęścia pejsachówką. Srul poznał pana prezydenta wcześniej, na obradach Knesetu w Krakowie. Na razie Kneset obraduje oddzielnie, Sejm oddzielnie. Chodzi o to, by przyzwyczaić Polaków do tego, że w Polsce w ogóle obraduje parlament obcego państwa, co jest niezgodne z prawem międzynarodowym i stanowi akt agresji. Ale u nas nikt już prawem się nie przejmuje, a na pewno nie władza. Ona stoi ponad prawem, a Konstytucję ma od dawna gdzieś. Kiedy już przyzwyczają Polaków do Knesetu w naszej Ojczyźnie, wtedy zaczną się obrady wspólne, by wspólnie Chazarzy z Izraela i z Polski mogli decydować o losie Polaków.

Pijany Cukerkranc w szampańskim humorze ani myślał o powrocie do swojego pałacu. Chuć go wzięła ogromna i postanowił wieczór zakończyć w specjalnym klubie dla VIP-ów, z najwyższej półki, czyli krótko mówiąc w najwyższej klasy burdelu. Dorabiają tam sobie bardzo młode dziewczyny – tylko modelki, kandydatki na Miss Polonia, najpiękniejsze studentki, by mieć pieniądze na studia i wynajęcie mieszkania.

Kiedy bladym świtem kierowca odwiózł Cukerkranca do rezydencji, biedaczek zasnął natychmiast. A co mu się śniło? Posłuchajmy…

– Aj,

coś po gaciach mi wędruje;

coś mnie gryzie, coś mnie kłuje.

– Aj, waj!

– ja sie pytam: co za franca,

ukąsiła Cukerkranca!?

– Kto tu łazi, kto sie szwenda?

– To ja – jestem żydomenda…

– Po co przyszłaś siostro miła,

czemuś Srulka ukąsiła?

– Czy ty nie wiesz, że to boli?

Ty masz krew wysysać z Goi!

– Kto cię przysłał, gadaj snadnie,

bo ukarzę cię przykładnie!

Mam muchozol w swojej szafie,

jak popsikam, szlag cię trafi!

– Jaki nasłał cię łachmyta,

z tej przyczyny, żem wróżbita?

– Ja rządowi, co rok przecie,

wróżę dziurę w ich budżecie!

Może tyś jest od Kopaczki,

lub z pisowskiej, kaczej paczki?!

– Słuchaj Srulu, ty przybłędo –

jestem głodną żydomendą.

Goje chuda, goje biedne,

ja już cała z głodu blednę;

Goj – to skóra, same kości –

mnie już z głodu, biorą mdłości.

O posiłku ja wciąż marzę,

a tyś tłusty jest, Chazarze!

– Co to wszystko mnie obchodzi?

Goj jak głupi, niech się głodzi.

Goj jest biedny, lecz mi płaci,

a ty fora z moich gaci!

– Niepotrzebna tu tyrada,

kąsać żyda – to jest zdrada,

dla złodziei wszelkiej maści…

– Chcesz muchozolu? A naszci!

– Przewidziałam to miglancu,

żydzie wredny, Cukerkrancu!

Dziś włożyłam właśnie nową

maseczkę…przeciwgazową.

– Aj, waj,

– gdzie pistolet mój do diaska?!

Łeb tej mendzie wnet roztrzaskam!

– Pif, paf! Teraz będzie kwita…

Przebudzona Salcie pyta:

– Srulek, robisz polowanie?

– Gdzie klejnoty obrzezane?

– Rany gościa – są na ścianie!

W tym momencie Srul przebudził się zlany potem, wylękniony. No cóż, dla żyda utrata napletka, to normalka, ale całego skarbu, to straszne. Gorszy tylko antysemityzm jest. Już miał wstać szczęśliwy, że to tylko sen, gdy nagle…

– Aj, waj!

– Cos po gaciach mu wędruje,

coś go gryzie, coś go kłuje!

Szalom!

Cezary Piotr Tarkowski, Dyżurny Psychiatra Kraju.

http://wolna-polska.pl/wiadomosci/poznajmy-srula-cukerkranca-dyzurny-psychiatra-kraju-2015-08

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s