Jak spędzić święta. Poradnik dla bezdomnych i bezrobotnych.

 

 

 

Chodziły słuchy, że w związku z drożyzną i inflacją mają być podniesione zasiłki dla osób pozostających bez pracy z przyczyn długotrwałej choroby, niepełnosprawności itp. Pogłoski takie rozpowszechniane były przez pracowników Ośrodków Opieki Społecznej tuż przed wyborami prezydenckimi. Kto w te banialuki uwierzył, powinien zostać moim pacjentem.

 

a163

 

 

Nie myślcie jednak, że dostaniecie się do szpitala psychiatrycznego i tam spędzicie święta na krzywy ryj. Co to – to nie, bo szpitale są przepełnione ludźmi chorymi na depresję i niedoszłymi desperatami usiłującymi popełnić samobójstwo z dobrobytu. Bo przecież według NICH jest wspaniale, lepiej niż za Gierka. I nawet nie kłamią, bo IM jest lepiej.

 

Za komuny, oprócz gruźlicy i chorób wenerycznych, choroby psychiczne należały do tzw. chorób społecznych i leczone były bezpłatnie, a nawet przymusowo. Obecnie nikogo nie wolno zmuszać do leczenia, a w przypadku braku ubezpieczenia za leczenie trzeba płacić. Tak więc w nowoczesnym państwie liberalnym, praktykujący czubek może biegać z siekierą po ulicy, zarażać na dyskotekach naćpane panienki syfilisem i pies z kulawą nogą go nie ruszy. Chyba, że przedrze się przez ochronę i sforsuje drzwi do Fundacji Batorego, Nissenbauma lub podobnej instytucji. Wtedy zabezpieczy sobie wiele świąt na państwowym wikcie, bo oskarżą go o terroryzm.

 

Na opiekę społeczną nie ma więc co liczyć, bo budżet tych ośrodków zwiększony nie będzie, a obszary nędzy gwałtownie się powiększają. Przewiduję (choć nie mam daru jasnowidzenia), że w przyszłym roku ONI zredukują wydatki na opiekę społeczną, choć przed wyborami parlamentarnymi znowu pojawią się pogłoski o zwiększeniu świadczeń. Wbijcie sobie wreszcie w durne łby, że ONI działają w myśl podstawowej zasady: My jesteśmy zawsze za tym – zabrać biednym, dać bogatym!

 

ONI muszą obciąć wydatki na opiekę społeczną, bo mają dziurę w budżecie. Dziura zrobiła się, bo w czasie kryzysu Tusk musiał wpompować w żydowskie banki kilka ciężarówek banknotów, aby ludzie mogli brać kredyty i dzięki nim powiększyć armię bezdomnych. Ponadto, jeśli podrożał chleb o 20 gr, to trzeba było również wyrównać pensje prezesom banków, zarządom spółek itd. Jak prezes banku zarabiał 300 tys. zł, to teraz 400. Najpazerniejsi zarabiają 700 tys. i więcej, a niebawem osiągną milionową pensję. Ale Wam nic do tego, boście głupie goje. Trzeba było się obrzezać, zarabiać szmal i nie musielibyście obchodzić Wigilii.

 

Teraz, w przerwie pisania, przez chwilę oglądałem zakłamane oblicze Tuska w swoim czarno – białym, 14 calowym telewizorku i od razu napisałem wierszyk. Ja tutaj się przyznam, że pan premier i jego otoczenie uważają mnie za grafomana, chociaż moje bajki dla dzieci są chętnie kupowane. Jednakże dzięki obecnej ekipie rządzącej, odczuwam nasilenie weny twórczej i jest to jedyny powód, za który wyrażam wdzięczność całej Platformie.

 

TUSK I DZIURA

 

Nie wiem, czy Wy o tym wiecie –

 

wielka dziura jest w budżecie.

 

Tusk się dwoi, czasem troi,

 

tu obetnie, tam okroi,

 

a rządzący z nim lampasy,

 

chcą już sprzedać polskie lasy!

 

Dziura wcale nie maleje,

 

na nagrody szmal się leje;

 

i pensyjki kominowe,

 

co moralnie jest wszak zdrowe.

 

Wciąż bogacą się bogaci,

 

a nas puści Tusk bez gaci.

 

Ma już pomysł Kaszub nowy,

 

jak szmal zabrać biedakowi:

 

– Ja podatek wam dopieprzę,

 

bo za darmo jest powietrze!

 

– Będziesz płacił polski chamie,

 

za swobodne… oddychanie.

 

Nie wiem jeszcze z czego nas rządzący ograbią, ale mają ogromny sztab cwaniaczków od matactwa, więc sobie poradzą. Dla ogłupionego kłamliwą propagandą przeciętnego obywatela, Ojczyzna kończy się za progiem jego domu. Polacy uznali swą bezradność, głosują tak jak im nakazują wytrawni specjaliści od socjotechniki i manipulacji, a później trudno im się nie zgodzić z przewrotnym argumentem:

 

Na Platformę lud głosuje,

 

więc niech teraz nie pyskuje!

 

Tak czy inaczej, musicie drodzy Nędzarze w Święta liczyć tylko na siebie. O godziwym zarobku nie ma co marzyć. Jak każdy z nas wie, zbieranie puszek, to żaden interes, bo ogromna konkurencja spowodowała obniżkę ceny za kilogram. Kilka lat temu można było uzyskać nawet 4,8 zł, a teraz 3 zł, to dobra cena. Butelek po piwie jest pełno, ale sklepy nie chcą przyjmować. Cena makulatury jest haniebnie niska, 10 gr za kilogram, a szmat już nikt nie skupuje. Proceder żebractwa jest mało opłacalny, bo ludzie nie chcą już dawać, poza tym będzie konkurencja owsiakowców.

 

Co więc robić? Należy wykazać się inicjatywą i nie czekać jak coś samo spadnie z nieba. Choinkę bierzemy z lasu, dopóki jeszcze można. Za parę lat szczuć będą dobermanami, więc trzeba korzystać. Zresztą ktoś dopilnuje, aby lasy były niepolskie i tam już choinek nie będzie. Będzie roślinność stepowa, dzikie pola, może składy z toksycznymi odpadami.

 

Zabawki na choinkę robimy z tego, co znajdziemy na śmietniku. Tu ogryzek, tam obierka i Wam będzie jak za Gierka!

 

W Wigilię jest post, więc suchy chleb, moczony w wodzie, powinien wystarczyć. Ale Święta, to co innego! Każdy prawdziwy mężczyzna, powinien nauczyć się łowić i polować. Aby łowić, należy zrobić sobie wędkę. Bierzemy długi, najlepiej leszczynowy kij, na końcu mocujemy sznurek z kotwicą i ze swojego węzła ciepłowniczego, lub pustostanu idziemy na miasto. Teraz wszystko zależy od Waszego szczęścia i zręczności.

 

Bezrobotny kolega Mruczek z Pruszkowa łowił tym sposobem zające, króliki i inne bażanty wiszące na balkonach. Jego konkubina, niejaka Botwina, wypatrzyła raz na balkonie gar bigosu. Chociaż to parter, musiała się sporo natrudzić, by gar zdjąć, bo była niskiego wzrostu. Ale warto było. Wyżerkę mieli przez całe Święta!

 

Bezdomny kolega Rajtuz z Rzeszowa, nie ma kłopotów z jedzeniem, bo z prywatnej jatki dostaje pozieleniałe ochłapy. Z początku wzdrygał się na myśl o konsumpcji, ale podpatrzył pracowników hipermarketów, jak ci myją i moczą wędliny i mięso w roztworze ludwika, lub tańszych płynów do mycia naczyń. Po takich zabiegach wyroby wyglądają prawie jak nowe! Rajtuz gotuje więc w swoim kociołku mięsko i ma co jeść. Problem jest tyko taki, że woń gotowanego mięsa, która jest wyczuwalna w odległym Łańcucie, powoduje, że uciekają szczury będące również doskonałym źródłem protein.

 

Docent Szczurek, z którym przeprowadziłem niedawno psychoterapię, stracił posadę wykładowcy na uczelni, bo okazał się antysemitą. Docent mieszka gdzieś w lochach pod centrum Warszawy i odżywia się szczurami. Jako wybitny naukowiec twierdzi, że szczury są bardzo smaczne i można z nich robić wytworne dania. W smaku przypominają kurczaka. Złapanego szczura bierzemy za ogon i zabijamy uderzając głową o ścianę kanału. Następnie odcinamy łeb i ogon (najważniejsze – odciąć ogon) i moczymy 10 minut w wrzątku. Po tym czasie sierść łatwo schodzi. Następnie szczura patroszymy, dzielimy i pieczemy z dodatkiem soli. Dobrze jest dodać przypraw Kamis, które można zakosić w hipermarkecie. Przypominam, że zgodnie z zasadą, kiedy złodziej okrada złodzieja, pan Bóg się śmieje – kradzież przypraw grzechem nie jest. Tym bardziej, że właściciel supermarketu nie zna słów Chrystusa, traktujących, iż z bliźnim jedzeniem należy się dzielić. Zresztą właściciel geszeftu, Chrystusa nienawidzi, więc nie ma o czym mówić.

 

Kiedy mamy już zapewnioną michę, należy pomyśleć, o czymś dla ducha. Tylko nielicznych stać na mózgotrzepa, dlatego należy zaopatrzyć się w denaturat, nazywany potocznie dyktą. Niech Was nie martwi kolor. Kilka kropel ace, lub wybielinki wystarczy, by kolorek znikną. To działa, bo sam wypróbowałem. W niektórych sklepach można już kupić dyktę bezbarwną, która nazywa się białą damą. Niech Was nie przeraża bukiet trunku, bo bywają gorsze zapachy. Zresztą po 2-3 setach bukiet znika i pozostaje tylko błogostan.

 

Mamy już wikt i trunek, więc trzeba zapewnić sobie świąteczną zabawę. W tym celu bierzemy ze śmietnika kilka numerów Wyborczej, wycinamy zdjęcia osobników, których Michnik wychwala pod niebiosa i przyklejamy na ścianie. Zabawa nazywa się: „totalizator plucia na szubrawca”. Umieszczamy największą kreaturę w centrum zdjęć i punktujemy najwyżej. Plujemy na długość ramion, kiedy musimy być oparci o ścianę.

 

Nie radzę stawać w zawody z koleżanką Hanką Kobylichą, bo ta w pluciu jest najlepsza. Przed wyborami zdobyła mistrzostwo Dworca Centralnego, plując na wizerunki kandydatów z najważniejszych partii. Niestety Kobylicha była tak zapalczywa, że wypluła sztuczną szczękę, która spadłą na dach pociągu zmierzającego do Białegostoku. Uczciwego znalazcę prosimy o odwiezienie szczęki na Centralny, bo to był cały majątek Kobylichy. Ale pytajcie już o Kichę Szczerbichę, bo koleżance zmieniliśmy ksywę.

 

Wygląda na to, że wszyscy spędzimy święta godnie, wesoło, a nawet wytwornie. Aby w następnych latach było tak samo, zastosuj się do hasła:

 

„Życie będziesz wiódł wytworne, gdy wybierzesz znów Platformę!”

 

Czterem milionom niedożywionych Polaków żyjących w skrajnym ubóstwie, życzę wiary, nadziei, miłości i mimo wszystko uśmiechu.

 

 

 

 

Dyżurny Psychiatra Kraju

 

Cezary Piotr Tarkowski

http://wolna-polska.pl/wiadomosci/jak-spedzic-swieta-poradnik-dla-bezdomnych-i-bezrobotnych-cezary-piotr-tarkowski-2015-12

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s